Rozdział drugi .
Nasze
pokoje znajdowały się na 2 pietrze. Pomieszczenie, w którym miałam nocować
przez kolejny tydzień było nieziemskie-wielki salon w nowoczesny stylu, kuchnia
przytulna, a sypialnia? Sypialnia wielka, w kolorze jasnego pudru. Choć to nie
jest kolor, za którym przepadam, bardzo pasował do mebli. Nie wspomnę o
łazience, która wyglądała jak wzięta z bardzo luksusowego spa.
Szybko
się rozpakowałam, odświeżyłam i przebrałam. Była 13. Nudziło mi się, więc
poszłam do pokoju cioci i Mariusza. Nie śpieszyło mi się do ich pokoju, więc
szłam wolno podziwiając hotel. W pewnym momencie poczułam sygnał mojego
dzwonka-Karolina dzwoniła dowiedzieć się jak jest w Warszawie. Nie wracałam już
do siebie, tylko usiadłam na sofie, która stała przy pokoju nr 74.
Rozmawiałyśmy o Karoliny wyjeździe do USA. Tak bardzo chciałam, żeby mogła być
tu ze mną.
W pewnym
momencie zauważyłam, że w moim kierunku idą trzy postacie. Po wyglądzie
sylwetki zrozumiałam, że to mężczyźni. Zachowywali się normalnie, ale jedno
mnie zdziwiło. Dlaczego w środku lata ktoś nosi bluzy i kaptury ?! Patrzyłam,
jak zbijają się do mnie coraz bardziej. Jeden z nich popatrzyła na mnie, po
czym szybko odwrócił wzrok. Zielone oczy. Tak. One bardzo mi się rzuciły w
oczy. Jakbym już kiedyś takie widziała. Dwóch pozostałych nawet na mnie nie
spojrzało, tylko ich wzrok powędrował na podłogę lub w drugą stronę. Kiedy tak
na nich patrzyłam, nawet nie zauważyłam, że Karolina się rozłączyła. Nie
spuszczając z tych gości wzroku, schowałam telefon do kieszeni. W pewnym
momencie, jeden z nich ściągnął kaptur. Zza okrycia głowy wyłoniła się czupryna
blond włosów z ciemnymi odrostami. "Niall", od razu pomyślałam. Nie,
nie, nie. Jak. Tu ? On ? Widząc taką fryzurę, każdy by odpowiedział to samo -Niall
Horan. Nie miałam pewności, czy to On. Widziałam go od tylu. A przyznam, tył
też był miłym widokiem tej trójki :) .
Nie
chciałam zawracać sobie głowy takim czymś, więc szybko wstałam sofy kierując się do pokoju cioci i Mariusza.
Jeszcze raz się odwróciłam, aby zobaczyć, czy ta trójka tam jest, ale już
zniknęli z pola widzenia.
Szybkim
krokiem skierowałam się do pokoju moich opiekunów . Zapukałam do pokoju. Nie
czekając zbyt długo otworzył mi Mariusz.
-
Mieszkają tu jakieś gwiazdy ? - zapytałam mężczyznę siadając na sofie.
Szczerze, nie wiem dlaczego Go o to zapytałam. Może dlatego, że ten obraz,
który przed chwila widziałam nie dawał mi spokoju.
- Co ?
Nie. Nie wiem. Może. A co ?
- Nie
ważne. Myślałam, że widziałam przed chwilą Niall'a. - machnęłam ręką. Mariusz
poparzył na mnie dziwnie i udał się do kuchni.
- Oj już
masz omamy- uśmiechnęła się ciocia.
- Jasne -
szepnęła niemal bezdźwięcznie patrząc na ekran telefonu.
Gadałam z
nimi jeszcze jakąś godzinę. Mariusz poinformował mnie, że zawiezie mnie i
przywiezie po koncercie.
O 15 wrociłam do swojego pokoju. Od razu zaczęłam zastanawiać się: w co ja się ubiorę? Wzięłam całą szafę spodenek i bluzek. W spódnicy nie pokazywałam sie dobre 10 lat. Wyrzuciłam wszystkie ubrania na podłogę i zaczęłam dobierać rzeczy. W końcu wybrałam spodenki galaxy, które sięgały mi kilka centymetrów za tyłek, bluzkę na ramiączka z ćwiekami, naszyjnik "directioner", który dostałam od Karoliny i vansy. Włosy wyprostowała i nałożyłam dużą warstwę lekieru. Umalowałam się bardzo minimalnie, aby podczas koncertu się nic nie rozpłynęło. Stojąc przed lustrem poprawiłam tylko moje włosy z niebieskimi końcówkami ombre. Na niebieskie koncowki nikt sie nie zgodzil. Nawet Mariusz. Zrobiłam je na zlosc mamie. Ale później każdy mówił, że mi pasują.
Pogadałam jeszcze przez telefon z Karoliną, która bardzo była wkurzona faktem, że nie będzie jej na koncercie 1D w Polsce. Wzięłam bilet, torbę pełną zdjęć, plakatów i Bóg wie jeszcze czego na podpisywanie i skierowałam się do pokoju cioci i Mariusza. Po drodze jakiś chłopak, który miał ok. 17 lat, zaczął mnie zagadywać, że ładnie wyglądam. Uśmiechnięta grzecznie podziękowałam i udałam się do pokoju. Podekscytowana faktem, że zostało półtora godziny do pierwszego koncertu One Direction w Polsce, zapukałam. Otworzyła mi ciocia twierdząc, że pierwszy raz w życiu ubrałam się normalnie.
- O cholera, nie poznałem Cię. - rzucił Mariusz wychodząc z kuchni.
- Hah, zabawne. A Ty co ? Cały dzień w kuchni siedzisz ? - zapytałam przypominając sobie, że jak od Nich wychodziłam to Mariusz siedział w kuchni.
- Jasne. Dobra, choć. Trzeba być wcześniej. - szepnął otwierając mi drzwi. Jako jedyny w moim otoczeniu miał dobre maniery.
- Nie szalej tam bardzo ! - usłyszałam za sobą głos ciotki.
Na miejscu zauważyłam mnóstwo samochodów i fanów, a szczególnie fanek. Na oko wszystkie były w podobnym wieku: 14 - 17 lat. W miejscu, gdzie miał odbyć się koncert, pokazałam bilet i poszłam na wyznaczone miejsce. Przed drzwiami ostatni raz widziałam Mariusza.
- Przyjadę po ciebie ok. 3 ! - krzyknął kierując się w stronę wyjścia. Tylko przytaknęłam i poszłam pod scenę.
Mam nadzieję, że się podoba. Pozdrawiam : 3