Translate

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział pierwszy ! 


Była godzina 21, lipiec. Kładłam się tak wcześnie spać, ponieważ następnego dnia jechałam z Elą i Mariuszem do Warszawy na koncert One Direction. Na tą chwilę czekałam bardzo długo. Directioner byłam od ponad roku, a rodzice nadal nie potrafili zrozumieć, że kocham tych pięciu idiotów z całego serca. Jedynia ciocia i Jej chłopak wiedzieli, jacy Oni są dla mnie wazni. 
- To co, gotowa na jutro ? - zapytała mnie Ela ukazując swoją drobną figurę zza drzwi. Przed wyjazdem zanocowałam u Niej i Mariusza, aby nie musieli rano po mnie przyjeżdżać. Przytaknęłam twierdząco głowa ukazując jej rząd białych zębów. Ciocia odwzajemniła uśmiech i zamknęła drzwi. 
Nie mogłam zasnąć z wrażenia, że jutro spotkam One Direction. Dopiero godzinę później udało mi się usnąć ze słuchawkami w uszach, z których wydobywały się nuty z Little Things. 
O godzinie 7 już byliśmy w drodze do stolicy; ja, Mariusz i Ela. Mojej radości nie dało opisać się słowami - miałam zobaczyć Niall'a, Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Harry'ego na żywo ! Do tego wejściówka V.I.P. I to wszystko załatwił Mariusz. Chłopak cioci jest przy kasie i widać było, że lubi mnie rozpieszczać. Nie raz mówił, ze chciałby taka siostrę jak ja. A ja chciałam takiego brata jak On. 
Przez całą drogę zanudzałam Ich gadaniem o tym, jaka jestem podekscytowana koncertem, o nowych wygłupach 1D i dziękowaniem za to, że jadą tam właśnie ze mną.
- Ciekawe jak Ty się ubierzesz na koncert - zaczął mnie zagadywać Mariusz, kiedy staliśmy w korku.
- Jest lato, więc ubiorę się lekko.
- No, ale wiesz. - spojrzał na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami i obdarował nieziemskim uśmiechem - Ubierz się tak, aby spodobać się chłopakom, a szczególnie temu blondynowi..
- Niall'owi - poprawiłam Go spoglądając na drogę.   
- Tak, dokładnie.- zaczęliśmy się śmiać. Mariusz wiedział, że najbardziej podoba mi się Niall. Sam chętnie słuchał rzeczy na Jego temat.
Kiedy chłopak cioci zatrzymał się na stacji, oznajmił, że została godzina jazdy.  Ela poszła do sklepu, a Mariusz zatankować. Ja zostałam w aucie leżąc na tylnich siedzeniach. Pisałam SMS-a do Kamila, kolegi, którego znałam od przedszkola. Kiedy mu już wysłałam wiadomość, że za godzinę będę w Wawie, dostałam SMS-a od Karoliny: " Cholera, Meg, właśnie wylatuję do Stanów ze starszymi na kilka dni. Nie będzie mnie na koncercie ! Chyba im coś kiedyś zrobię. Weź od chłopaków dla mnie autografy i powiedz Liam'owi, że  bardzo Go kocham. trzymaj się ;*". Cholera, a miało być tak fajnie ! Karolina miała także iść na koncert. Miała iść ze mną za kulisy się z Nimi spotkać a teraz? Odpisałam Jej, że nie ma sprawy. Trochę posmutniała, ponieważ miałam się z Nią spotkać po długiej rozłące. Po jakiś 10 minutach, wrócili zakochani do samochodu. Opowiadając Im o tym, że Karoliny nie będzie na koncercie, popłakałam się. Nie chciałam rujnować swojego dobrego humoru, dlatego wzięłam słuchawki i zaczęłam słuchać piosenek z płyty Up All Night. 
Przez całą drogę przypominała sobie czasy w których zaczęłam być Directioner, ile ludzi dzięki Nim poznałam i jakim stalam się człowiekiem.
- Jestesmy na miejscu ! - krzynął podekscytowany Mariusz, rozwiewając moje wspomnienia. 
- O cholera, jaki hotel... - szepnęłam niemal bezgłośnie na widok wielkiego budynku. Styl hotelu był taki jak lubię - nowoczesny, ale z klasą. 
W środku było nie lepiej - wszędzie marmur. W gorące popołudnie czuło się lekki chłód bijący od podłóg. 
Ciocia i mariusz poszli Nas zameldować, a ja jak kretynka stałam i patrzyłam ja pracownik hotelu zabiera Nasz bagaż. 
- Dobra, Twoje klucze do pokoju. - podała mi 2 małe kluczyki Ela, wkładając swoje do torebki.
- Hah, nie no. Pokój 69, nie wierzę - zrobiłam głupią minę zaczynając się smiać.
- Co w tym dziwnego ? My mamy pokój 88 - zdziwiła się ciocia. Machnęłąm ręka kierując się w stronę pokoju.


Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na Wasze komentarze, których pewnie tu nie będzie -,- .













sobota, 23 lutego 2013

Prolog

Każdy marzy. Ja też. Moim największym marzeniem było spotkanie One Direction. I to się spełniło. To dzięki tym pięciu głupkom poznałam innych wspaniałych ludzi. 
Mariusz od dawna miał dla mnie niespodziankę. 2 dni temu powiedział, że to bilet na koncert 1D w Warszawie. Ale to nie był zwykły bilet-super V.I.P. ! Byłam bardzo podekscytowana. Oczywiście moja mama musiała się wtrącić i nie pozwoliła mi jechać samej do stolicy. Na szczęście Ela i Mariusz pojechali ze mną. Od dawna czekałam na chwilę, aby Ich spotkać. Nawet nie wiecie jakie to szczęście spotkać ludzi, którym zawdzięczasz życie ! Chłopak cioci wynajął Nam 2 pokoje w najdroższym hotelu w Wawie. One jedyny mnie rozumiała. Wie o mnie wszystko. 
Dzień wcześnie spakowałam wszystkie rzeczy potrzebne na tydzień do miasta. Wiedziałam, że tam odpocznę o wiecznych kłótni z rodzicami. Ale nie wiedziałam, że to wszystko tak się potoczy...



Opowiadanie będzie oparte na moim cudownym śnie, który trwał aż 4 noce : )
Podoba się - komentuj. Dziękuję :3

Bohaterowie.

  Gośka "Meg". 16-latka z małego miasteczka w Polsce. Nienawidzi swojego imienia i dlatego każe do siebie mówić Meg. Od półtora roku jest Directioner. Nie jest koleżeńska. Ma przyjaciółkę Karolinę, ale Ona mieszka za daleko. Pali, ale nie pije. Czyta dużo książek. Nie jest typową nastolatką.

Karolina. 17-letnia przyjaciółka Meg. Ona także jest Directioner. Razem z Meg chodziły do szkoły, lecz kilka miesięcy temu przeprowadziła się do Łodzi. Pali, pije. Oprócz Meg nikt Jej nie rozumie. Dzięki 1D doceniła przyjaciół. 


 One Direction (Liam Payne, Louis Tomlinson, Zayn Malik, Niall Horan, Harry Styles). gwiazdy światowego formatu. Właśnie mają zagrać koncert w Polsce w ramach światowej trasy koncertowej. 


Ela. 22-letnia ciocia Meg.


Mariusz. Chłopak cioci Meg. Początkujący, bogaty model. To On zafundował Meg wyjazd i bilet na koncert 1D Meg. 16-latka jest dla Niego ja siostra.